Archiwum

Recenzja albumu Alicii Keys "As I Am"

1. As I Am (Intro)
2. Go Ahead
3. Superwoman
4. No One
5. Like You'll Never See Me Again
6. Lesson Learned
7. Wreckless Love
8. The Thing About Love
9. Teenage Love Affair
10. I Need You
11. Where Do We Go From Here
12. Prelude To A Kiss
13. Tell You Something (Nana's Reprise)
14. Sure Looks Good To Me

Alicia Keys miała rewelacyjny start w muzycznym świecie. Wydała dwa doskonałe albumy, które zyskały pochlebne recenzje ze strony krytyków, słuchacze zachwycili się jej zdolnościami wokalnymi i talentem do tworzenia muzyki, a jej półki zapełniły się nagrodami. Po wydaniu drugiego krążka, którym postawiła sobie bardzo wysoko poprzeczkę, zrobiła sobie przerwę i pod koniec 2005 roku zaszyła się w studiu. Oczekiwania co do następnego krążka były ogromne. Powróciła w 2007 roku, a wcześniej sama zainteresowana podsyciła atmosferę wokół siebie słowami: "Wszystko do siebie niesamowicie pasuje. Jestem zakochana w tym albumie. Jest bardzo świeży i nowy".

Trzeci w karierze krążek Alicii ukazał się cztery lata po "The Diary Of Alicia Keys" i zwie się "As I Am". Jest zbiorem czternastu kompozycji będących smakowitą mieszanką soulu, R&B, popu i hip-hopowych bitów. W każdej kompozycji nie zabrakło dźwięków fortepianu, ponadto usłyszymy perkusję, gitary, saksofon. Do pracy nad nowymi kawałkami Alicia zaprosiła szereg producentów, jednak sama w bardzo dużym stopniu sprawowała pieczę nad swoim materiałem. Wśród współpracowników znaleźli się m.in.: John Mayer, Linda Perry, Sean Garrett, Harold Lilly, Kerry "Krucial" Brothers, Mark Batson i Swizz Beatz.


Przed wydaniem albumu Alicia opisała swoje dzieło jako połączenie stylistyki obranej przez Janis Joplin i Arethę Franklin. Wokalistka z powodzeniem czerpie z klasyki soulu i momentami faktycznie brzmi jak druga z wymienionych artystek. Oldschoolowe brzmienia łączą się z nowocześniejszymi, przez co utwory brzmią niebanalnie. Płytę otwiera "As I Am (Intro)", które ma bardzo spokojny wstęp - słyszymy poruszającą grę fortepianu, później dochodzą inne instrumenty, czyniące z tego utworu bardziej nowoczesną kompozycję. Nie ma słów, jest jedynie muzyka, świetnie wprowadzająca słuchacza w resztę piosenek. Intro jest bardzo w stylu Alicii i uważam je za naprawdę udany opener.

Za każdym razem powala mnie pełne emocji "Sure Looks Good To Me". Mamy tu do czynienia z klasyczną soulową kompozycją - w tym gatunku wokalistka chyba czuje się najlepiej. Pierwsze skrzypce gra tu potężny wokal Keys. Momentami brzmi zadziornie i zdecydowanie, a innym razem delikatnie. Uczuciowe "The Thing About Love" mogę z całą szczerością polecić miłośnikom wzruszających i wyciskających łzy ballad. Głos Alicii jest tak piękny, że nie potrzebuje dodatkowej oprawy, potrafi sam się obronić. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych utworów Amerykanki jest "No One". Prawdę powiedziawszy, został już przewałkowany przez wszystkie możliwe stacje radiowe i nie robi na mnie takiego wrażenia jak dawniej. Często mi się nawet zdarza, że omijam go słuchając całej płyty. Mimo wszystko to całkiem przyjemny dla ucha track, w którym Alicia pokazuje, na co ją stać. Utrzymane w średnim tempie "Superwoman" to swoisty hymn skierowany w stronę silnych kobiet. Ten popowo-soulowo-rhythm and bluesowy kawałek wyszedł spod pióra Lindy Perry. Mnie specjalnie nie porwał i nie zaciekawił, ale czasem można go przesłuchać.

Taki sam stosunek mam do "Teenage Love Affair". Jak dla mnie piosenka jest zbyt słodka. Z tą płytą mam ten problem, że wiele kawałków z chęcią bym pominęła lub bardziej dopracowała, wydają mi się być "zapychaczami". Tylko parę utworów naprawdę budzi we mnie zachwyt i uwielbienie. Z kolei godzinami mogę słuchać "Go Ahead". To bardzo dynamiczny i mocny kawałek, który od samego początku mi się podobał. Nie sposób się przy nim nudzić, a Alicia brzmi w nim jak rasowa wokalistka soul. "I Need You" to kolejny wyrazisty kawałek na albumie, głównie za sprawą wyeksponowanej perkusji, która zastąpiła w pewnym stopniu fortepian. Zanim naprawdę pokochałam "Prelude To A Kiss" musiało minąć trochę czasu. Początkowo utwór nie przykuwał mojej uwagi, jednak po obejrzeniu jednego z występów Amerykanki, podczas którego wykonywała tę kompozycję, zakochałam się. Wokalistka we wspaniały sposób potrafi przekazać w niej ogrom emocji. Jedyną wadą jest to, że track trwa tylko nieco ponad dwie minuty... Na płycie pojawił się jeden duet, w "Lesson Learned" Alicii wokalnie partneruje John Mayer. W sumie duet to za mocno powiedziane, gdyż wokalny wkład artysty w tym utworze nie jest za wielki, ale niezaprzeczalnie dodaje smaczku. Piosenka jest zaśpiewana z przejęciem i zaangażowaniem, należy do moich faworytów. Nie można również zapomnieć o "Wreckless Love", ciekawie też prezentuje się oldschoolowe "Where Do We Go From Here" - soulowy kawałek z dość leniwą, ale intrygującą linią melodyczną.

Mówi się, że Alicia albumem "As I Am" obniżyła sobie poprzeczkę i nie dorównuje on poziomem poprzednim płytom. Myślę, że jest w tym trochę racji, ale nie powiedziałabym, że to zły album. Jest naprawdę sporo numerów na bardzo wysokim poziomie, w których wokalistka udowadnia swój talent kompozytorski i wokalny. Dobrze, że Amerykanka nie poszła za trendami w muzyce i nie nagrała komercyjnego albumu. Pozostała wierna sobie i to się chwali. Jednak mam wrażenie, że krążek nie jest spójny i wiele utworów można by spokojnie wyrzucić.

Ocena: 7/10

28 komentarzy:

  1. Z tej płyty znam tylko "No One".:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tym razem nie moje klimaty ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna recenzja, też znam jedynie utwór "No One". Zapraszam do obserwowania mojego bloga, widziałem , że zostawiłaś komentarz :) Mam nadzieję, że chociaż nie znasz Cover Drive, to może trochę ich jednak polubisz, poprzez bycie na bieżąco z moimi notkami :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy recenzja jest dlatego, że był jej koncert? :) Super recenzja, oczywiście ♥

    Zapraszam na nowy kącik blogowy - "KUCHNIA WEGETARIAŃSKA DLA DZIECI" - RS.XX.PL :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to wyszło zupełnie przypadkiem :)

      Usuń
  5. Nie jestem wielką fanką Alicii ale niektóre kawałki mi się podobają.
    Zapraszam do http://mybestmusic.blog.pl/ gdzie pojawiło się nowe notowanie. Zobacz kto okazał się najlepszy od wszystkich i zajął 1 miejsce.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja także ją lubię i powiem Ci ,ze Twoje posty strasznie mnie ciekawią do tego stopnia ,ze puszczam sb pioasenke wykonawcy i potrafie ja nucić przez cały dzień:p
    http://laura-lauurka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. O tak. Błogosławiona Alicia za czasów pierwszych płyt :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobra, choć wiadomo, że nie tak świetna jak dwie poprzednie. Ja akurat stawiam ją w 'aliciowym' rankingu najniżej ;) I mam odwrotnie do Ciebie - kiedy grali "No One" często w radiu, wręcz tego nie cierpiałem, dopiero niedawno się do tego przekonałem ;)
    Nowa recenzja: "Sale el Sol" Shakira (fizzz-reviews.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię ją i całą płytę, chociaż najczęściej odtwarzam "Go Ahead", "No One" i "Super Woman" :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Nowy przepis wegetariański na RS.XX.PL :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Słuchałam, uwielbiam "Intro", "Superwoman" i "Thing About Love". Będę musiała sobie wkrótce powtórzyć. I bardzo podoba mi się nowy wygląd Twojego bloga :). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. One of my favorite! Alicia is awesome! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Hej na www.listamegaprzebojowalicia.bloog.pl jest nowe notowanie serdecznie zapraszam do głosowania:)uwielbiam alicie keys ma swietne piosenki moja ulubiona jest NO one

    OdpowiedzUsuń
  14. nie słyszałam o niej ; o

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja lubie kazda plyte Alicii, to naprawde znakomita artystka.

    OdpowiedzUsuń
  16. Znam "No One" i fakt, dziś nie robi takiego wrażenia, "przejadło się" przez to ciągłe puszczanie w radiu itp. Ale nie zmienia to faktu, że mam w planach poznać muzykę Alicii i głównie dzięki temu kawałkowi :)

    OdpowiedzUsuń
  17. aaaaaa!!!! wchodzę na Twoja stronę, a tu ALEX KAPRANOS w nagłówku!!! <3 masz u mnie duuuży plus ;p A Alicii Keys nie słucham, chyba że w duecie z Jackiem Whitem, ale wtedy tez skupiam się raczej na Jacku :) U mnie nowy wpis.

    OdpowiedzUsuń
  18. podoba mi się twój nagłówek.
    Zapraszam na http://mybestmusic.blog.pl/ gdzie pojawiła się nowa lista EuroChart.

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie słucham.

    Nowa recenzja na http://true-villain.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetny nagłówek :)

    Prosto z koncertu - zapraszam na NN - RS.XX.PL :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Tę panią zawsze będę szanował. A owa płyta, cała w świetnym, nieco niestety zapomnianym temacie :)

    Na moim blogu, o tutaj: http://polandtop20.blogspot.com/p/wakacyjny-hit-xxi-wieku.html jeszcze do wtorkowego południa głosowanie na Wakacyjny Hit 2005 Roku, a już jutro wieczorem rok 2006. Zapraszam i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Fajny blog, interesujące zdjęcia ;)
    Obserwujemy? Ja już :)
    amazing-girl-2.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo lubię tę płytę, Alicia jest fantastyczna ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jestem ciekawa tej płyty, ale wierzę, że w niektórych utworach może przynudzać. pozdrawiam.
    artykuł o alici : http://dropofmusic.blogspot.com/2013/06/alicia-keys-tears-always-win.html

    OdpowiedzUsuń
  25. Jestem ciekawa tej płyty, ale zdaje sobie sprawę, że w niektórych utworach może przynudzać. pozdrawiam.
    artykuł o alicii: http://dropofmusic.blogspot.com/2013/06/alicia-keys-tears-always-win.html

    OdpowiedzUsuń