Archiwum

Recenzja albumu MØ "No Mythologies To Follow"

1. Fire Rides
2. Maiden
3. Never Wanna Know
4. Red In The Grey
5. Pilgrim
6. Don't Wanna Dance
7. Waste Of Time
8. Dust Is Gone
9. XXX 88
10. Walk This Way
11. Slow Love
12. Glass

to świeża postać w kręgach alternatywnej muzyki. Pod tym pseudonimem ukrywa się Karen Marie Ørsted - pochodząca z Danii 25-letnia wokalistka i autorka tekstów. Na swój długo wyczekiwany debiutancki longplay przygotowała przede wszystkim popowe kawałki, mocno zahaczające o alternatywny nurt. "No Mythologies To Follow" to buntowniczy pop, elektronika, R&B i hip-hop w jednym. Każda z dwunastu piosenek przyciąga za sprawą swojej energii, ale i subtelności. Na pewno dużym atutem utworów jest barwny głos wokalistki, nadający im niepowtarzalnego charakteru. Z pozoru prosta piosenka nabiera z nim zupełnie innego wymiaru. Większość tracków jest utrzymana w dość podobnym do siebie klimacie i przez pewien czas ciężko je rozróżnić, lecz przy dłuższym obcowaniu z krążkiem ten mały mankament już tak nie rzuca się w uszy. Brak tu typowych zapychaczy, MØ udało się stworzyć płytę różnorodną, ale zarazem spójną i pozbawioną zbędnych momentów.


Honorowe miejsca na mojej playliście w ostatnim czasie zajmują "Pilgrim", "Don't Wanna Dance" oraz "Slow Love". Pierwsza z pozycji wyróżnia się rytmicznymi dęciakami. Posiada charakterystyczne, chłodne brzmienie, przyozdobione świetnym wokalem MØ. Niebanalny tekst to dodatkowy atut tego kawałka. Trudno przejść obok niego obojętnie. "Don't Wanna Dance" to z kolei imprezowy pewniak. Chwytliwy refren i energiczny podkład sprawiają, że przy odsłuchiwaniu tego kawałka usiedzieć na miejscu. Ostatni utwór to niezwykle klimatyczna i urzekająca propozycja przenosząca nas w brzmienia lat osiemdziesiątych, w której wokal MØ powala swoją subtelnością. Upodobane przez młodą wokalistkę dęciaki pojawiają się również w nagranym z Diplo numerze "XXX 88" i nadają mu fajnego charakteru. Piosenka wpada w ucho, może pochwalić się porządną aranżacją i spokojnie można zaliczyć ją do lepszych na krążku.

Buńczuczne "Walk This Way", zawierające w sobie fajnie wykorzystaną elektronikę "Maiden" oraz synthpopowe, okraszone wyrazistą gitarą "Fire Rides" to kawałki, w których wokalistka ukazuje swoją zadziorną naturę. Zmysłowe "Never Wanna Know" to utwór zbliżony do tego, co prezentuje na swoich płytach Lana Del Rey. Spokojniejsze oblicze MØ daje o sobie znać również w lekko elektronicznym, ale bardzo subtelnym "Dust Is Gone" oraz barwnym i melodyjnym "Waste Of Time". Przywołujące na myśl twórczość Florence + The Machine "Glass" czy "Red In The Grey" z fajnie wykorzystanymi klawiszami mają ogromny potencjał i warto się tym utworom przyjrzeć.

Twórczość duńskiej debiutantki momentami przypomina mi muzykę Grimes. Nie wiem, co artystka pokaże na swojej nadchodzącej płycie, ale jeśli materiał okaże się rozczarowujący, to muzyka MØ zajmie u mnie pierwsze miejsce. "No Mythologies To Follow" to jeden z fajniejszych krążków, jakie dane było mi usłyszeć tegorocznej wiosny. Słucham go z niemałą przyjemnością i ciągle odkrywam coś nowego. Oby więcej tak dobrych debiutów! Mam nadzieję, że znajdzie się on w wielu końcoworocznych podsumowaniach.

Ocena: 7/10

3 komentarze:

  1. Muszę w końcu przesłuchać, słyszałem sporo pozytywnych opinii.

    OdpowiedzUsuń